Ostatni Jedi był porażką Disneya, a nie Riana Johnsona

czas wydawania: 2022-06-15

Szybka nawigacja

Wszelkie próby udowodnienia, że ​​Star Wars: The Last Jedi nie powiodły się spektakularnie, tak naprawdę tylko zwiększają jej sukces.Film miał jeden z najbardziej dochodowych weekendów otwarcia wszech czasów.Podczas swojego światowego cyklu kinowego zarobił ponad miliard dolarów.Krytycy chwalili film bardziej niż jakąkolwiek inną część serii.A cztery lata po premierze The Last Jedi nadal jest najczęściej omawianą własnością Gwiezdnych Wojen.

Jak to się dzieje, że film osiągający wszystkie standardowe mierniki sukcesu jest wciąż tak często uważany za porażkę?Mała, ale głośna część fandomu Gwiezdnych Wojen nie znosi The Last Jedi od czasu jego wydania.Spędzili lata atakując film i namawiając Disneya, aby wymazał go z historii, aby w razie potrzeby przerobić całą trylogię sequela.

W pewnym sensie ci fani mają rację co do The Last Jedi.Jako transformacyjna odsłona kanonu Gwiezdnych wojen, film nie powiódł się.Życie, które tchnęło w odległą galaktykę, zostało wyssane z powrotem przez The Rise of Skywalker.Disney pracował, aby dać najbardziej rozgniewanym fanom wszystko, czego chcieli.W ten sposób wzięli najlepszy film Gwiezdnych wojen od czasów Imperium kontratakuje i zamienili go w porażkę.

Disney rozpoczął sequel trylogii Gwiezdnych Wojen na pół.Po zakupie Lucasfilm w 2012 roku za szalone pieniądze, Disney poczuł potrzebę wygenerowania szybkiego zwrotu z inwestycji.Sequel trylogii wydawał się najlepszą opcją, ponieważ fani czekali na nią jeszcze przed katastrofalnymi prequelami.George Lucas miał gotowe scenariusze do sequeli, ale Lucas jest w najlepszym razie nierównym scenarzystą filmowym, więc studio postanowiło pójść we własnym kierunku.

Po zostawieniu Lucasa na poboczu, Disney dziwnie podzielił swoją uwagę na sequele Gwiezdnych Wojen.Zatrudnili J.J.Abrams napisał i wyreżyserował to, co miało stać się Przebudzeniem Mocy.Jednak Disney nie zwrócił się do Abramsa z resztą trylogii, dopóki nie rozpoczęła się produkcja Przebudzenia Mocy.Odrzucił je, więc Disney zatrudnił Riana Johnsona do napisania Ostatniego Jedi, zanim Przebudzenie Mocy zostało nawet ukończone.

Oczywiście, w przeszłości sprawdziły się spontanicznie produkowane seriale.Kiedy Gwiezdne Wojny weszły do ​​kin w 1977 roku, nie planowano sequeli.Gwiezdne Wojny też nie były wówczas globalnym fenomenem.Kiedy Disney zaczął planować w 2012 roku, wiedzieli, że robią trylogię filmów.

Kiedy Rian Johnson rozpoczął pracę nad Ostatnim Jedi, miał dostęp do scenariusza Abramsa do Przebudzenia Mocy i niewiele więcej.Chociaż oczywiście studio miało ostatnie słowo we wszystkim, co zrobił Johnson, Disney dał mu całkowitą kontrolę nad drugą częścią trylogii.Dzięki stylowi opowiadania „tajemniczego pudełka” Abramsa Johnson miał wiele luźnych wątków fabularnych i nie miał pomysłów, które z nich staną się ważne dla fanów po obejrzeniu Przebudzenia Mocy.

To, co Johnson zauważył w Przebudzeniu Mocy, to fakt, że stworzył historię skazaną na powtarzanie dokładnie tych samych rytmów, co oryginalna trylogia.Młody, wrażliwy na Moc dzieciak walczy ze złym galaktycznym imperium, korzystając jedynie z rad starszego pokolenia, które walczyło już wcześniej w tej walce.O ile The Last Jedi nie wprowadzi drastycznych zmian, sequele Gwiezdnych wojen stałyby się niczym więcej niż zbierającym pieniądze odświeżeniem uwielbianej niegdyś serii.

Johnson skupił się na tym, co uznał za najciekawsze w Przebudzeniu Mocy i wykonał ruchy, aby zmusić Gwiezdne Wojny do ewolucji.Abrams stworzył wyraźne surogaty dla Imperatora i Dartha Vadera ze Snoke'em i Kylo Renem.Więc Johnson kazał Renowi zabić Snoke'a i przejąć kontrolę nad galaktyką.Abrams ułożył „tajemnicę” pochodzenia Reya w sposób, który krzyczał „nadchodzące dramatyczne ujawnienie”.Więc Johnson ujawnił, że pochodzi od nikogo w szczególności i naprawdę powstanie z niczego, aby stać się galaktycznym bohaterem.Abrams przywrócił złe galaktyczne imperium, ale nie odniósł się do tego, jak dawni Rebelianci, tacy jak Han i Leia, czuli się po utracie galaktyki po raz drugi.Więc Johnson rozegrał rzeczywistość straty z Lukiem Skywalkerem.

Rian Johnson starał się popchnąć Gwiezdne Wojny do przodu, jednocześnie odnosząc się do różnych spisków, które rozpoczął Abrams.Niektóre postacie, takie jak Finn i Poe Dameron, zostały żałośnie zdegradowane do roli członków drugoplanowych.Jednak jako całość The Last Jedi był szalenie pomysłowy i dał Gwiezdnym Wojnom szansę, aby znów poczuć się jak nowy.Potem niektórzy fani zbuntowali się.

Pomiędzy wydaniem Przebudzenia Mocy i Ostatniego Jedi fani byli niesamowicie zaangażowani w rozerwanie na części filmu Abramsa i teoretyzowanie o nadchodzących ujawnieniach.Mieli obsesję na punkcie rodziców Reya i pisali niekończące się posty na forach, w których dyskutowali o pochodzeniu i motywach Snoke'a.Kiedy Ostatni Jedi udaremnił ich teorie i odmówił bycia filmem Gwiezdnych Wojen w liczbach, nie byli skłonni go zaakceptować.

Disney wpadł w panikę.Zatrudnili Colina Trevorrowa, aby dokończył trylogię.Napisał kilka szkiców scenariusza zatytułowanego Pojedynek losów, zanim Kathleen Kennedy go zwolniła.W tym momencie głównym celem Disneya stało się uspokajanie fanów.Niewielki wysiłek, jaki wkładali w legalne opowiadanie historii, zniknął całkowicie.

Abrams wrócił, aby dokończyć trylogię The Rise of Skywalker.On i Disney postanowili cofnąć większość tego, co Johnson zrobił w Ostatnim Jedi.Aby zastąpić Snoke'a, wskrzesili Cesarza z oryginalnej trylogii jednym zdaniem w tytule.Aby zadowolić fanów zdenerwowanych ujawnieniem się rodziców Rey, stworzyli nowe ujawnienie, czyniąc ją wnuczką Imperatora.Nie trzeba dodawać, że te nagłe zmiany wydawały się nie na miejscu i niezasłużone.

Gorsze od ponownego podkręcenia filmu było potraktowanie postaci pobocznych.Jeśli Ostatni Jedi nie służył Finnowi i Poe, The Rise of Skywalker całkowicie ich porzucił.Jedynym pozorem łuku dla Finna jest to, że ma coś ważnego do powiedzenia Reyowi.Film nigdy nie pozwala im na rozmowę i nawet nie porusza tego, co ma do powiedzenia.

The Rise of Skywalker wydaje się prawie niezwiązany z filmami, które go poprzedzają.Ponownie otwiera i przepisuje wątki fabularne, które związał The Last Jedi.Pomimo tego, że sam Abrams kręcił film, całkowicie zapomina się o wszelkich luźnych wątkach, które wciąż wiszą z Przebudzenia Mocy.Nie musiało tak być.Disney mógł stworzyć nawet szorstki plan dla swojej serii.Mogli zaangażować się w to, co Johnson zrobił z Ostatnim Jedi.Zamiast tego poddali się najbardziej rozgniewanej mniejszości fandomu Gwiezdnych Wojen.Zamiast tego dążyli na ślepo do przodu, całkowicie motywowani marżami zysku i zrujnowali trylogię, którą stworzyli.

Jest nadzieja, że ​​historia się nie skończyła.Gwiezdnych wojen będzie więcej, na dużych i małych ekranach.Może być nawet kolejna trylogia, tym razem prowadzona w całości przez Riana Johnsona.Ale na razie fani Gwiezdnych Wojen muszą żyć z rozczarowaniem.